whygoback

Spacer w chmurach

1 komentarz

Po dwóch dniach opuszczamy rajskie Gili Air i wracamy na Lombok. Ta mniej uczęszczana przez turystów wyspa to nie tylko niebiańskie, białe plaże niezagrabione jeszcze przez przemysł turystyczny. Lombok to również, jeśli nie przede wszystkim, majestatyczny Rinjani (3726 m), drugi najwyższy wulkan Indonezji, jedna z trzech świętych gór (poza balijskim Agung i jawajskim Bromo), który dominuje nad północną częścią wyspy.

Są dwie główne trasy podejścia na wulkan. 3- i 5-dniowa. Mniej i bardziej wyczerpująca. 25 dni w Indonezji to zdecydowanie za mało czasu i już przy planowaniu trasy zdecydowaliśmy, że zawitamy na Rinjanim po 3 dniach.

W trasę wyruszamy z miejscowości Sanur, położonej na 601 m. n.p.m. Przed nami 25 kilometrów trasy i 3 kilometry przewyższenia. Zapał jest wielki, tempo marszu zadowalające. Nasz przewodnik, Bodia, nie musi zbyt długo na nas czekać, co napawa mnie wielką dumą. Jednak miny nam rzedną, kiedy tragarze (jeden na dwie osoby) niosący na plecach pałąk z przewieszonymi po obu stronach koszami wyładowanymi namiotami, śpiworami i jedzeniem (ok. 30 kilogramów) wyprzedza nas ze zniecierpliwieniem. Młodzi chłopcy zaczynają pracę jako tragarze już w wieku 16 lat. Po kilku latach wchodzenia na wulkan dwa razy w tygodniu mają siłę tura i wydolność robota, na którą nie wpływają palone w hurtowych ilościach papierosy. „Dobry tragarz musi być dużo palić. Jak Yamaha” – dowiadujemy się on naszego przewodnika, który tak właśnie zaczynał.

Marsz jest męczący, ale pozostawia niesamowite wrażenia. Po kilku godzinach wychodzimy z dżungli i zanurzamy się powoli w chmury, by stopniowo wznosić się ponad ich powierzchnię. Zaczyna się wędrówka po piasku i kamieniach, w palącym słońcu. Panorama dokoła robi się coraz bardziej spektakularna. Dookoła nas chmury, za linią chmur morze, w oddali zaczyna widnieć najwyższy balijski Gunung Agung. Świat dokoła jest majestatyczny i tajemniczy w świetle zachodzącego słońca. Jesteśmy na wysokości 2600 m. n.p.m. Po kolacji przyrządzonej przez naszych tragarzy, którzy do perfekcji opanowali przyrządzenie smacznych posiłków na szybko urządzonych paleniskach (w menu znane nam już mie i nasi goreng a także mie kuah, czyli zupa z makaronem, jajkiem i warzywami) padamy ze zmęczenia. To dopiero pierwszy dzień!

W świetle wschodzącego słońca dostrzec można zarys wysepek Gili, które niedawno odwiedziliśmy. Nie ma jednak czasu na wspomnienia o słodkim nicnierobieniu i wylegiwaniu się na hamaku przed domkiem przy plaży. Trzeba iść dalej, w dół nad jezioro (Danau Segara Anak, co znaczy „Dziecko morza”– nazwa ma oddać głęboki niebieski kolor wody w jeziorze), które uformowało się w kraterze po wielkiej erupcji, by po kąpieli w gorących źródłach (Aiq Kalak) i odpoczynku nad brzegiem rozpocząć kolejne podejście pod górę do drugiego obozu, z którego trzeciego dnia przed świtem atakuje się szczyt.

Do drugiego obozu położonego na brzegi krateru na wysokości 2700 m. n.pm.m docieramy pokryci warstwą wulkanicznego pyłu i piasku. Szczyt wulkanu widać już w zasięgu wzroku. Widok zapiera dech w piersiach. Wszelka cywilizacja została tam, na dole. Niewidoczna. Jesteśmy nad chmurami, dokoła widać tylko szczyty wulkanów.

Do szczytu zostało 1000 metrów. Tylko i aż. O 3 nad ranem biję się z myślami, czy próbować wejść na szczyt. Gorączkowe rozmyślania i świadomość, że już jesteśmy tak blisko przegrywają jednak ze zdecydowanym NIE, które manifestuje mój organizm. Nie wszyscy wchodzą na szczyt. Utwierdzam się w przekonaniu, że była to dobra decyzja, kiedy o 9 rano zaczynam schodzić na dół na drżących kolanach. Na szczęście Leszkowi się udaje i widok z samej góry mogę podziwiać później na zdjęciach.

Reklamy

One thought on “Spacer w chmurach

  1. Pingback: And the winner is … | whygoback

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s