whygoback

Pustynia Pustynia

Dodaj komentarz

Zapada chwila ciszy. Wszyscy mierzymy się wzrokiem.

„To jaka tam u Was pogoda w Polsce?”

– „Zaczęła się wiosna, więc będzie coraz ładniej. Ale to była dłuuuga zima”.

Mogłoby się wydawać, że to pogawędka w windzie, ale nic bardziej mylnego. To zażarte negocjacje, do których zasiedliśmy w Zagorze, w jednej z licznych agencji turystycznych organizujących wycieczki na pustynię. Naszym celem są wydmy Erg Chigaga – rozciągnięte na długości 40 km połacie piasku osiągające wysokość 300 metrów. Bardzo chcemy tam pojechać. I bardzo nie chcemy przepłacić. Nasi rozmówcy też wiedzą, że bardzo chcemy tam pojechać. Wiedzą też, że konkurencja w Zagorze jest duża i taka 4-osobowa ekipa to łakomy kąsek.

Pijemy pyszną herbatę i wszyscy uśmiechamy się do siebie. Po chwili po raz kolejny pada podchwytliwe pytanie: „To jaka jest Wasza najlepsza cena?” I tak dalej, i tak dalej. Po godzinie dobijamy targu. Jeden z naszych rozmówców najszczęśliwszy nie jest, co jest dla nas najlepszym dowodem, ze wynegocjowana cena jest dobra. Dobra dla nas.  No chyba, że jest dobrym aktorem i do końca zachowuje twarz pokerzysty. Drugi jest bardziej zadowolony, bo pytamy go do razu, czy to on będzie naszym przewodnikiem i że bardzo nam na tym zależy. To pytanie wprawia go w wyraźnie lepszy nastrój.

Zagora

كوكاكولا Po drodze na pustynię omijamy M’hamid, co w tłumaczeniu oznacza koniec drogi i rzeczywiście dalej na południe można jechać tylko piste pod warunkiem, że prowadzimy właśnie samochód terenowy. Alternatywą jest podróż na wielbłądzie, który w 52 dni mógłby nas zanieść do Timbuktu. Ledwo widoczna droga prowadzi przez kamieniste pustkowie, gdzie jedynym urozmaiceniem są pojawiające się na horyzoncie fatamorgany. Po kilku godzinach jazdy przez wypalaną słońcem równinę zaskakuje nas zielona łąka rozciągająca się u podnóża wydm. Okazuje się, że zielsko, które ochoczo żują Dromadery to rukola, a nasza przrewodnik Yahya, zrywa kilka listków i pyta: „Wy to w Europie chyba jecie to w sałatkach? A Francuzi to już zupełnie na jej punkcie wariują.” Po kilku chwilach, z kwitnącej pustyni, wjeżdżamy do obozu położonego pośród olbrzymich gór piasku. Kolejny  szok to wizyta w naszym apartamencie. Berberski namiot nie skąpi luksusów, wszystko wyłożone jest dywanami i ozdobnymi tkaninami, w środku tli się żarówka, zasilana energią słońca, a nie hałaśliwym agregatem, a wisienką na tym pustynnym torcie jest łazienka, w której można nawet wziąć prysznic.

Oaza

Niuestraszeni Poszukiwacze Przygód

Berberska Toaleta

Obóz Erg Chigaga

Jako, że nie berberski obóz jest tu główną atrakcją, niemal od razu po przyjeździe wybiegliśmy na wydmy. Zachodzące słońce chwilami się przed nami chowało, ale i tak kolor piasku zmieniał się z każdą minutą. Noc miała obfitować w miliony gwiazd, jednak pełny księżyc zupełnie zmienił scenerię i to niekoniecznie na gorszą. Olbrzymi tajin smakował wybornie, zwłaszcza doprawiony opowieściami naszego kierowcy. Stąd wiemy że Sahara to po arabsku pustynia, więc zabawne jest, że niemal cała reszta świata nazywa ją pustynią Pustynia. Rano nikt nie miał dość krajobrazu i wszyscy z pełnym zapałem wstali na wschód słońca, by jeszcze raz zobaczyć ognistoczerwone góry piasku ciągnące się po horyzont.

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Erg Chigaga

Studnia Świata

Studnia Świata

Szkoła Koraniczna w Tamegroute

Yahya i Youcef

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s