whygoback

Raz, dwa, trzy, do Hindusa idziemy!

4 komentarze

Ciężko było pogodzić się z myślą o opuszczeniu Indonezji, ale na osłodę mieliśmy jeszcze perspektywę dwudniowej malezyjskiej uczty. Okazało się jednak, że nasza miłość do masali i naanów jest tak silna, że bez większych wyrzutów sumienia wyrzuciliśmy z malezyjskiego menu część malajską i chińską.  Czas spędzony w Kuala Lumpur minął nam na tworzeniu prywatnego rankingu hinduskich knajpek. W KL pluralizm typowy jest nie tylko jedzenia, ale również religii i tego tematu nie potraktowaliśmy już tak wybiórczo.
Pierwsze kroki skierowaliśmy do Batu Caves – świątyni na północnych obrzeżach miasta słynącej z największego w Malezji posągu Murugana, boga Wojny i Zwycięstwa. 272 stopnie prowadzą do niewyobrażalnie przestrzennej, wapiennej groty, w której poukrywane są świątynie i ołtarze, pełne wizerunków Wisznu, Sziwy, Ganeszy i Brahmy. Pojedyncze promienie słońca przedostają przez szczeliny w sklepieniu, rozświetlając odległe zakamarki pełne kolorowych malowideł, a z rozstawionych przy wejściu straganów dobiegają dźwięki mantry, wygrywane przez hipnotyzujące i, co by nie mówić, trochę psychodeliczne, grające obrazki hinduistycznych bóstw.

Batu Caves

Batu Caves

Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves
Batu Caves

Z delikatną niechęcią opuściliśmy orzeźwiające wnętrza jaskiń i skierowaliśmy kroki do największej w mieście chińskiej świątyni Thean Hou. Budowla ta łączy współczesną architekturę z elementami tradycyjnymi nawiązującymi do Buddyzmu, Taoizmu i Konfucjanizmu. Już pierwsze spojrzenie uświadamia nam, że stoimy przed obiektem niezwykłym, starannie dopracowanym i przemyślanym. Charakterystyczny dach wielopoziomowej pagody mieni się żywymi barwami, a kolorowe smoki i pawie spoglądają na nas z każdego rogu. Wewnątrz głównej kaplicy, na trzech bogato zdobionych ołtarzach górują posągi bogini mórz, bogini wybrzeża i bogini miłosierdzia, a z głośników rozbrzmiewają łagodne dźwięki bębnów, a w powietrzu roznosi się intensywny zapach palonych kadzideł. Położenie świątyni sprzyja kontemplacji i wyciszeniu. Harmider wielkiej metropolii jest na tyle daleko, że patrząc na centrum ledwo można rozpoznać zarys wież Petronas, wyrastających w centrum.

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou Thean Hou
Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Thean Hou

Wisienką na religijnym malezyjskim torcie jest wizyta w Meczecie Narodowym. Meczety są na ogół najmniej dostępne dla innowierców, dlatego ochoczo korzystamy z możliwości jego zwiedzenia. Żeńska część naszej grupy musi oczywiście się zakryć, ubierając coś w rodzaju szlafroka, który skutecznie mógłby działać, jako przenośna sauna. Znosimy dzielnie te tortury poliestru w zamian za możliwość podziwiania wyjątkowo pięknego meczetu z 73-metrowym minaretem i kopułą w kształcie gwiazdy, której 18 ramion ma symbolizować 13 stanów Malezji i 5 filarów islamu. Wnętrze jest jak zwykle jest surowe, wręcz minimalistyczne i jednocześnie dopracowane w każdym szczególe. Ażurowe ściany dostarczają światło do każdego zakątka olbrzymiej sali wypełnionej wysokimi filarami, gdzie jedynymi kolorowymi akcentami są stroje modlących się ludzi.

Kuala Lumpur

Masjid Negara

Masjid Negara

Masjid Negara

Masjid Negara

Masjid Negara

Masjid Negara

4 thoughts on “Raz, dwa, trzy, do Hindusa idziemy!

  1. Dzisiaj po trzech tygodniach wracam do Malezji i pierwsze, co zrobię, to skieruję swoje kroki do Hindusa 😀 Raaaany jak ja się stęskniłam za tym pysznym jedzeniem! 😉

    • Jedna tania i świetna jadłodajnia jest zaraz na prawo od głównego wejścia do Central Market, w pasażu prowadzącym wzdłuż bazaru. Znaleźliśmy ją ostatniego dnia dopiero ;(. A druga trochę dalej na Jalan Pudu, po lewej stronie idąc od China Town, kawałek za dworcem autobusowym i hotelami na godziny ;). Pozdrawiamy

    • Raany, jak my się już zdążyliśmy stęsknić za Azją! 😉

  2. O właśnie w tej taniej koło Central Market byłam dzisiaj i jeszcze w sierpniu (jedno z pierwszych miejsc, w których tutaj jadłam :)).
    Marta, ja jeszcze nie wyjechałam, a już tęsknię 😉
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s