whygoback

Palcem po mapie

2 komentarze

To nie musi być za tydzień lub dwa,  za chwilę, już albo tuż-tuż.  Ważne jednak, żeby był: cel. To wspaniałe uczucie, kiedy wiemy, że przed nami kolejny wyjazd, kolejny mały kawałeczek świata, który uchyli przed nami rąbka tajemnicy. Choć naprawdę lubię swoją  pracę,  to z całą szczerością mogę powiedzieć,  że najlepiej mi się pracuje, kiedy wiem,  że niebawem postawię stopę w nowym miejscu i zadam sobie to najwspanialsze na świecie pytanie: ciekawe, jak tu będzie? Leszek się pewnie pod tym podpisze :).

Czas przed wyjazdem i przygotowanie do podróży to już sam jej element.  Próba wkucia podstawowych słówek w totalnie obcym języku, szukanie informacji na blogach i forach, czytanie przewodników – zbieranie informacji przed wyjazdem nie odziera wyjazdu z tajemnicy,  nie wyklucza przygody. Wręcz przeciwnie: moim zdaniem tylko pobudza nasz apetyt na smakowanie nowego kraju i tego, co ma do zaoferowania.  Jest jak dobra przystawka w knajpie: chcesz więcej! Szczerze: czy ktoś potrafi wyobrazić sobie ogrom Perito Moreno, dopóki nie zobaczy go na własne oczy? Albo kolorów rafy na indonezyjskim Bunakenie? Ciszy absolutnej na Saharze? Albo tego jedynego w swoim rodzaju burzowego, azjatyckiego nieba z całą jego grą świateł? Owszem, znajdziemy dziesiątki pięknych zdjęć z każdego miejsca na ziemi, ale i tak nie będą się one równać z ujrzeniem tego miejsca na własne oczy i sprawdzeniem, czy naprawdę się nam ono podoba, czy to jest to.

Jest taki moment w przygotowaniu się do wyjazdu, kiedy kontury na mapie nabierają znaczenia. Kiedy ponad poziomice i morza zaczynasz widzieć elementy historii i różnorodności kraju. Może nie uważałam dokładnie na lekcjach geografii, ale przed wyjazdem na Sulawesi nie wiedziałam, że poza rajskimi wyspami Togian, będę chciała uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej. Tak samo zaskoczyła nas Sri Lanka. Miała być plaża i malownicze plantacje herbaty a oprócz tego przyszło nam zwiedzać pozostałości fascynujących antycznych miast w Polonnaruwie i Anuradhapurze.

Aktualnie kształtu na mapie nabiera dla nas… Nepal.  Już za miesiąc przyjdzie nam zrobić rekonesans w tym kraju. Pierwsze niespodzianki już za nami. Sylwestra spędzimy pewnie w Pokharze na Festiwalu Noworocznym i niewykluczone, że urozmaiceniem dla chłodnych nocy w Katmandu będzie odwiedzenie regionu Teraj na południa kraju i próba wypatrzenia w dżungli tygrysa bengalskiego. Perspektywa spędzenia kilku dni w temperaturze 25 stopni jest zdecydowanie kusząca :).

Nie wiemy jeszcze nic na pewno poza jednym: Nepal przestaje być jedną wielką tajemnicą. I właśnie zmiana tej perspektywy, już tu i teraz, w Warszawie, jest początkiem naszej podróży. I chcemy więcej!

Advertisements

2 thoughts on “Palcem po mapie

  1. Wy już w Azji, więc udanego pobytu w Nepalu i z niecierpliwością czekam na relację z wyjazdu 🙂 Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    Karolina

    • Wielkie dzięki! Póki co widoki odciągają nas netu i chłoniemy Nepal wszystkimi zmysłami. Wszystkiego dobrego w nowym roku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s