whygoback

Kotlina Kathmandu, czyli żywe muzeum na prawie świeżym powietrzu

Dodaj komentarz

To prawda, że smog, ścisk, kosmiczne korki, hałas i śmieci to wątpliwa atrakcja. Nie zmienia to jednak faktu, że położona na 1400m n.p.m. kotlina Kathmandu ma do zaoferowania znacznie więcej a architektura stolicy, Patanu (dawniej Lalitpur – Miasto Piękna) i Bhaktapuru powala na kolana. Oczarowany turysta nie ma więc wyjścia. Trzeba założyć wygodne buty, zamortyzować kostki, które będą się skręcać w kilkudziesięciu centymetrowych dziurach, przygotować się na inhalację spalinami i ruszyć przed siebie. Wszystko po to, aby zobaczyć dziedzictwo cywilizacji, która zaczęła kwitnąć już w VIII wieku naszej ery, a czas największej świetności odnotowała w wieku XVI. Za punkt honoru ówcześni władcy stawiali sobie zbudowanie jak największej liczby świątyń. To dlatego na placu królewskim, zwanym Durbar Square, w każdym z tych miast biedny turysta kręci w się w koło i nie wie, na czym w pierwszej chwili zawiesić oko. Zadziera głowę wysoko, aby objąć wzrokiem kondygnacje świątyń i średniowieczne rzeźby w drewnie okalające dachy, wypatrzeć wszystkie figurki Sziwy i Wisznu, dostrzec skrzydła Garudy albo – uwaga – zwierzęta, np. słonie uchwycone w bardzo jednoznacznej pozycji. A kiedy już myśli, że udało mu się to wszystko zobaczyć, wychodzi z Durbar Square, zagłębia się w ciasne uliczki i kameralne podwórka i zdaje sobie sprawę, że miasta kotliny Kathmandu są jedną wielką starówką. Setki świątyń, posągów Buddy i hinduistycznych bóstw, którym Nepalczycy oddają stale hołd, są wszechobecne. Na każdym rogu z małych świątynek rozchodzi się dym kadzidła, a posążki oblane są karmazynowym barwnikiem. Modlący się, w nieustannym ruchu, czasem nawet podjeżdżając na motorze, robią sobie na czole znak błogosławieństwa, tilakę, a gołębie, kury, szczury i myszy rozkradają złożony w ofierze ryż. Dom, z którego wygląda ubrana w obowiązkowy karmin kobieta ma z jakieś kilkaset lat i w Europie już dawno zrobiono by z niego skansen. Kotlina Kathmandu jest jednym wielkim, żywym, pulsującym muzeum,  którego atmosferę próbowaliśmy uchwycić na poniższych zdjęciach.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s