whygoback

O tym, jak nie zrobiliśmy zdjęcia bogini

3 komentarze

Myśl o zamknięciu w ciemnym i zimnym pokoju wypełnionym głowami bawołów napawa Cię strachem? W takim razie jesteś bardziej strachliwy/a niż 3-letnia nepalska dziewczynka. Znaczy: bogini. Albo raczej kandydatka na wcielenie bogini. Makabryczna, spędzona w samotności w noc to jeden z etapów testów, któremu poddaje się dziecko, aby sprawdzić jej odwagę, opanowanie, siłę charakteru. Oczywiście wraz tego typu testami psychologicznymi, ważne są również dokładnie opisane cechy fizyczne, dokładnie 32: odpowiednia cera, długie palce, płaskie stopy, kształt szyi, długość rzęs, itd.

Młoda bogini wiedzie boski żywot. Boski, czyli oderwany całkowicie od codziennego świata. Daleko od rodzinnego domu, królewska Kumari z Kathmandu mieszka w świątyni, jest noszona w lektyce (jej boskie stopy nie mogą dotknąć ziemi), nie chodzi do szkoły (jako wcielenie bogini jest nieomylna i wszechwiedząca), kontakt ze światem zewnętrznym ma jedynie podczas kilkunastu świąt i uroczystości, kiedy to wierny lud rzuca pod jej złotą lektykę dary. To przed nią podczas dorocznego święta Indra Dźatra uklęknie prezydent, również prosząc o błogosławieństwo.

Myśleliśmy, że dzieje się tak w przypadku pozostałych „najważniejszych” Kumari, czyli tych zamieszkałych w Patanie i Bhaktapurze, więc ogromne było nasze zdziwienie, gdy zwiedzając dom bogini w Patanie, zostaliśmy zaproszeni do małego pokoiku vel kapliczki na piętrze i oczom naszym ukazało się wcielenie bogini Taledźu! Niestety, boskości w tym nie było zbyt wiele. Naprawdę, wstępując na powoli po ciemnych schodkach czułam ciekawość i pewnego rodzaju napięcie, ale gdy w chłodnym, mrocznym pokoiku zobaczyłam trzęsące się dziecko, o jakimkolwiek mistycznym przeżyciu nie było mowy. Może dziewczynka przeżyła noc z zakrwawionymi głowami bawołów, ale najwidoczniej grupa japońskich turystów z Tiką na czołach, których minęliśmy przy wejściu, okazała się bardziej traumatycznym przeżyciem. Pan opiekun zachęcał do skorzystania z błogosławieństwa, robienia zdjęć. My jednak tylko staliśmy jak wryci, bojąc się ruszać, żeby dziecka nie wystraszyć a sięgnięcie po aparat było ostatnią rzeczą, jaka przyszła nam do głowy!

Lokalne Kumari w mniejszych wioskach zamieszkałych przez nepalski lud Newari mają chyba więcej szczęścia. Sacrum udaje im się pogodzić z profanum. Pełnią dumnie swoje obowiązki, ale chodzą do szkoły. Owszem, muszą pomagać w domu i odrabiać lekcje, ale mają też szansę przytulić się do mamy. I powrót do rzeczywistości po okupowaniu boskiego piedestału jakby trochę łatwiejszy, bo nauczyły się budować relacje międzyludzkie i po wypełnieniu swego przeznaczenia (które kończy się z chwilą pierwszego okresu lub wypadkiem, który skutkowałby znaczną utratą krwi) łatwiej im się oswoić z myślą, że już boginią nie są i czasy noszenia w lektyce odeszły w przeszłość.

Tak mi się wydaje. Bo czy wiem, co myśli dziecko, któremu całe życie wywraca się do góry nogami dwa razy? Patańską Kumari możecie poznać w jednym z odcinków serii Kobieta Na Krańcu Świata. W filmie dziewczynka nie trzęsie się i nie rzuca wystraszonych spojrzeń, nie patrzy z obawą na obiektywy aparatu. Widocznie nie musiała przed chwilą pobłogosławić kilkunastu spragnionych zdjęć turystów.

Advertisements

3 thoughts on “O tym, jak nie zrobiliśmy zdjęcia bogini

  1. Dawno Was nie było na blogu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s